sobota, 28 kwietnia 2018

test Holika Holika

Od ponad dwóch lat mam totalną obsesję na punkcie koreańskich kosmetyków. Cenię je za wygląd, jakość oraz efekty. W mojej kosmetyczce przeważają produkty marki Tony Moly, ale ostatnio skusiłam się na te z serii Holika Holika. Oprócz stałych produktów, jakiś czas temu wypuścili kosmetyki z wizerunkiem dosyć znanej postaci jaką jest Gutedama. Leniwe jajko rozkochało mnie w sobie, a wszelkie gadżety i kosmetyki pojawiły się na mojej liście rzeczy do kupienia. 

W moje ręce wpadł żel aloesowy, maseczka w płachcie oraz plasterki na wągry. Jeden z produktów bardzo mnie rozczarował, drugi zachwycił, a trzeci zaskoczył. Jeśli chcecie wiedzieć, który to który...czytajcie dalej:)




Zacznę od plasterków, które zrobiły mi miłą niespodziankę. Oprócz przyjemnego procesu podczas nakładania i czekania na efekty pielęgnacyjne (mogliście je zobaczyć na moim snapie), na jednym z plasterków widniała Gutedama, które uroczo ozdobiła mój nosek podczas oczyszczania porów. Pierwszy, silnie nasączony plasterek otworzył i oczyścił mi pory. Drugi ( ten z Leniwym Jajkiem) był lepki i wyciągnął zanieczyszczenia z noska. Ostatni, trzeci zamknął pory i zadbał o skórę w tych okolicach. Efekt trzymał się około tygodnia, był widoczny od razu. Bardzo polecam szczególnie dlatego, że przy samym otwieraniu i nakładaniu jest dużo zabawy:)

cena ok. 20 zł




Żel aloesowy to totalny must have. 99% aloesu robi swoje. Nadaje się dosłownie do wszystkiego - pielęgnacji włosów, twarzy, całego ciała. Jako balsam, maseczka, odżywka, żel po opalaniu ( mega przyjemnie chłodzi i nawilża). Moja spalona słońcem skóra w Tel Avivie odżyła po użyciu tego kosmetyku. Naturalny, z oryginalnym opakowaniem i wydajnym dozownikiem. Bardzo, bardzo polecam!

cena ok. 40 zł





Maseczka w płachcie... mega rozczarowanie. W opakowaniu znajdziemy chusteczkę oczyszczającą, którą możemy zrobić również demakijaż. Zapach nijaki, zwykły, biały, nasączony płynem kawałek materiału. Czy dobrze oczyścił? Średnio na jeża. Druga część opakowania to oczywiście maseczka. Również zwykła, biała, brak wizerunku Gutedamy. Zapach nijaki, niezbyt przyjemny. Po wyjęciu z opakowania kapała niemiłosiernie, ledwo ułożyłam ją na twarzy. Po dostaniu się żelu/płynu z maseczki do oczu, szczypały mnie tak mocno, że nie mogłam ich otworzyć. Efekt po 20 paru minutach był żaden... może lekko nawilżona cera. Uwielbiam maseczki w płachcie, ale ta to totalna porażka.


cena ok. 23 zł ( nie polecam)


Jeśli ktoś z Was miał okazję próbować te lub inne kosmetyki Holika Holika to chętnie zobaczę Wasze opinie w komentarzach :)

Przepraszam za miesięczną nieobecność, ale obiecuję wszystko nadrobić w najbliższym czasie.

Bądźcie na bieżąco:

snap xxpatoraxx

insta patorka_





wtorek, 20 marca 2018

Dlaczego nie mam Ask.fm ani Sarahah?

Ask.fm miałam. Ale usunęłam. Sarahah nie mam, nie miałam i nie mam zamiaru mieć. A dzisiaj powiem Wam dlaczego.


Mając 12 lat nie wiedziałam czym jest ask.fm. Podobało mi się, że są fajne pytanka, na które można odpowiadać. Było to nawet dla mnie formą spędzania wolnego czasu. Na samym początku pytania dostawałam tylko od samego portalu, ale z czasem zaczęły pojawiać się pytania od znajomych, wiadomości anonimowe, a potem.... hejty, wyzwiska, groźby i szantaże. Wiedząc teraz jakie możliwości i skutki ma ask.fm nigdy bym go nie założyła. Dla mnie to otwarta platforma dla zakompleksionych, przepełnionych nienawiścią ludzi. 

Platforma została założona z myślą na odpowiadanie na CIEKAWE pytania. Zakładasz profil, piszesz coś o sobie, wrzucasz fotkę, poznajesz ludzi.  Można się było wypowiedzieć na jakiś temat, podzielić się z innymi ulubionym filmem, napisać 10 faktów o swojej najlepszej przyjaciółce czy wkleić zdjęcie z wakacji. Po bardzo krótkim czasie jakiekolwiek zasady i regulamin przestały obowiązywać. Ask.fm stało się wylęgarnią ''fejmów'' oraz miejscem gdzie można było ANONIMOWO wylać na kogoś jad oraz obrzucić go niezbyt przyjemnymi epitetami w przerażająco dużej ilości. Zamiast dostawać ciekawe pytania w skrzynce znajdowałam wiadomości od bardzo ciekawskich osób na temat mojego dziewictwa, miejsca zamieszkania, statusu czy rozmiaru stanika. Pomiędzy tymi inteligentnymi i oczywiście anonimowymi pytaniami przewijały się zdania, które opisywały mnie jako grubą, puszczalską, rudą... dziewczynkę lekkich obyczajów ( żeby nie używać brzydkiego słowa na K ). Oczywiście te hejty i wyzwiska nie dotyczyły tylko mnie, ponieważ na profilu każdego z moich znajomych znajdywałam takie okropności. Próbowałam na to odpisywać, szukałam ciętej riposty i chciałam pokazać, że jestem silna i kompletnie się tym nie przejmuje. Z drugiej strony było mi cholernie przykro, zastanawiałam się kto to pisze, a przede wszystkim DLACZEGO.  Teraz wiem, że sama na to pozwoliłam. Zakładając aska już spowodowałam te lawinę nienawiści. Otworzyłam drzwi zakompleksionym, zazdrosnym hejterom, którzy od razu skorzystali z okazji bycia kompletnie anonimowym. Dodatkowo odpowiadając na ich zaczepki sprawiałam im przyjemność, ponieważ wiedzieli, że sprawiają mi przykrość. Czerpali ogromną satysfakcję z tego co pisali i co potem czytali. Każda moja odpowiedź była dla nich iskierką, która z czasem spowodowała pożar. Moim ogromnym błędem było pisanie o swoich sprawach prywatnych, wymienianie imion i nazwisk swoich przyjaciół - przez co hejterom było łatwiej i szybciej trafić w któryś z moich słabych punktów.  Najbardziej denerwowała mnie właśnie ta anonimowość. Że żadna z tych osób, która mnie obrażała, nie miała odwagi powiedzieć mi tego prosto w twarz. Pisali co ślina im na język przyniosła, wypisali kłamstwa, obelgi, szyderstwa. Bardzo przykre jest to, że te osoby to robiły i co więcej czerpały z tego przyjemność. Jak bardzo trzeba być płytką, słabą psychicznie, zazdrosną i niepewną siebie osobą, żeby pisać do innych ANONIMOWO, że są grubi, brzydcy i powinni zdechnąć. Jest mi naprawdę szkoda tych osób, bo może tylko w ten sposób radzili sobie ze swoimi emocjami, ale jednocześnie krzywdzili innych. Moja historia nie zakończyła się tragicznie, ponieważ finalnie mając dosyć tych wszystkich wiadomości najzwyczajniej w świecie usunęłam aska. Burza ucichła. Nie dostawałam już żadnych przykrych wiadomości, ponieważ reszta portali, na których byłam zalogowana wymagała stworzenia profilu i realności. Ale! słyszałam o wielu przypadkach, które skończyły się psychiatrą, a w najgorszych samobójstwem. Niektóre dzieciaki, nie dawały rady z tą falą nienawiści, bały się i bardzo to przeżywały. Wstydziły się powiedzieć rodzicom, a nawet kolegom. Więc kończyło się jak się kończyło. I to niewinne osoby. Dopiero wchodzące w nastoletni wiek dzieciaki, które chciały się pobawić i zaistnieć w internecie. Niektóre zdolne, mające ciekawe pasje, którymi chciały się podzielić, ale zazdrosne osoby je zniszczyły. Gdyby założyciele ask.fm byli fair i mieli trochę oleju w głowie kasowali by konta takich osób oraz ścigali anonimowych hejterów, ale cóż... fala hejtu zalewała i myślę, że wciąż zalewa tę chorą platformę.

Jeśli chodzi o Sarahah to ręce opadają... jak może kogokolwiek interesować czy wolisz Kowalską czy Kowalskiego, czy jesteś bi, z czym teraz jesz kanapkę, co sądzisz o Kowalskim, czy lizałaś się z Kowalskim albo kiedy ostatnio robiłeś siku. Sam pomysł na tę aplikację czy cokolwiek to jest, jest dla mnie bezsensowny. Napisz o kimś coś anonimowo... WOW SUPER, ALE TO JEST GENIALNE. I znowu sytuacja się powtarza. Zamiast widzieć konstruktywną krytykę, miłe komplementy albo pytania o kosmetyki, ciuchy, filmy, książki (cokolwiek), widzę hejty, wyzwiska, groźby i obelgi. Moi znajomi wrzucają na snapa screeny z tego całego Sarahah i zmagają się z anonimowymi osobami, które potrzebują jakiejś nie wiem uwagi, potrzeby wyrażenia emocji... Nie mam pojęcia skąd się wziął ten hype, na takie aplikacje gdzie można coś zrobić ANONIMOWO. Co jest w tym fajnego? Dlaczego to tak kręci ludzi? Mamy już tego Snapa, Instagrama, Facebooka - czy to nie wystarczy? Ja miałam potrzebę wyrażenia swojej opinii na jakieś temat, podzielenia się z innymi moimi pasjami, spostrzeżeniami, więc założyłam bloga. Jako prawdziwa, realna osoba, które nie kryje się pod pseudonimem i nie udaje kogoś kim nie jest. XXI wiek, to wiek ekshibicjonizmu. Pokazujemy co jemy, z kim jemy, jak jemy, gdzie jemy, kiedy jemy. Robimy sobie zdjęcia rano, w szkole, na przerwie, po szkole, w domu, w łóżku. Z przyjaciółmi, z rodziną, z drugą połówką. Pokazujemy innym co oglądamy, co czytamy, czego słuchamy. Co kupiliśmy i gdzie byliśmy. No pokazujemy już właściwie wszystko. Oczywiście nie mówię, że każda jedna osoba, która ma Facebooka albo jakikolwiek inny profil na portalu społecznościowym, ale nie oszukujmy się, że jest to większość z nas. Nie mówię, że jest w tym coś złego, wręcz przeciwnie. Fajnie jest zobaczyć, że koleżanka z klasy była na koncercie, znajoma kupiła coś fajnego na promocji, a przyjaciel odwiedził najnowszą knajpę. Śledzenia życia innych w Internecie stało się czymś normalnym. Dzięki temu poznajemy się, rozwijamy, doświadczamy. Ale na litość boską. Co Wam da napisanie komuś, że jest brzydki, gruby, ma krzywe nogi, nie umie tańczyć albo jest irytujący? Dajcie temu komuś pieniądze na operację plastyczną skoro tak Wam to przeszkadza. *ironia/sarkazm/dystans do siebie

W tym poście nie chcę obrażać osób, które mają Sarahah czy Aska. Chcę tylko zwrócić uwagę na falę nienawiści i na to czym się teraz interesujemy. Zostawmy czyjeś życie seksualne, małe piersi albo ilość pieniędzy. Może taka osoba ma coś wartościowego do powiedzenia? Ma jakąś ciekawą pasję? Pomaga innym?

Najlepiej by było jakby takie platformy nie powstawały... albo gdyby wszyscy usunęli teraz konta i się od tego uwolnili. Nawet nie wiecie jaką ulgę przyniosło mi usunięcie konta na Asku. Wszystkie problemy i zmartwienia zniknęły. Jeśli ktoś z Was się wahał, zastanawiał nad tym, bądź jeszcze myśli to śmiało. Wystarczy kliknąć usuń i wyjść do ludzi.


a teraz czekam na dyskusję w komentarzach


see ya soon


piątek, 9 marca 2018

Cafe Bistro Krym

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o restauracji Cafe Bistro Krym, w której pracuję. 

Cafe Bistro Krym to restauracja, w której znajdziemy dania kuchni ukraińskiej, polskiej, rosyjskiej...
Codziennie oferujemy inne zestawy obiadowe w cenie 14 zł - zupa plus drugie danie. Najczęściej są to typowe domowe obiadki np. zupa gulaszowa + schabowy, surówka i ziemniaki. 

Oprócz tego w stałym menu wiele ciekawych zup np. solanka, barszcz ukraiński czy frykadelki. Nie znacie którejś z nich? Przychodząc do nas na pewno będziecie mile zaskoczeni:)
Oprócz zup oferujemy mięsa w różnej postaci np. kotlet schabowy po kozacku czy pierś z kurczaka z ananasem. Dla wegeterian polecamy falafele, sałatki bądź bakłażana nadziewanego warzywami ( w wersji również z mięsem).

Najbardziej popularni jesteśmy z naszych pysznych, ręcznie robionych pierogów:

- pielmieni
- z mięsem
- z kapustą i grzybami
- z serem
- ze szpinakiem
- z dynią
- z kurkami
- z kaszanką
- z truskawkami
- z borówkami

i nie tylko....

Wszystkie pierogi robimy na miejscu i trzeba przyznać, że rozchodzą się jak świeże bułeczki. Lepić pierogi nauczyła mnie Pani Julia, która jest właścicielką i szefem w Cafe Bistro Krym. Pani Julia to przekochana, pracowita i szczera kobieta, która wprowadza bardzo miłą atmosferę w restauracji oraz chętnie rozmawia z gośćmi. Można ją spotkać codziennie na sali, bądź w kuchni gdzie kieruje przygotowaniem naszych pysznych dań.

Jeśli macie ochotę wpaść tylko na śniadanie lub małą przekąskę również służymy pomocą - ogromny wybór kanapek, które robimy codziennie rano, batoników, sałatek, ciast oraz deserków. W lodóweczce przy ladzie codziennie pojawiają się pyszne, świeże przekąski i desery. Do domowego ciasta możecie napić się aromatycznej kawy bądź herbaty. W cieplejsze dni gruzińskiej lemoniady!!!, wszelkich soków oraz napojów gazowanych z naszej lodówki. 

Organizujemy również catering,  imprezy okolicznościowe oraz dania na święta np. karp w galarecie, pierogi, zimne nóżki, sałatki itd. 

Niedawno nasza sala przeszła remont, a wnętrze nabrało świeżości. Zagościły barwy błękitu oraz bieli w towarzystwie jasnych, drewnianych mebli. Całość dopełniają świeże kwiaty oraz subtelne dodatki.

Przychodząc z ulotką Cafe Bistro Krym dostaniecie 10% zniżki na nasze dania. Dodatkowo możecie nas znaleźć na Grouponie. Oferujemy także bony prezentowe w cenie 25 zł, 50 zł lub 100 zł dla ukochanych osób, na romantyczną kolację we dwoje czy rodzinny obiad. 

Jeśli nie macie pomysłu na prezent możecie zakupić u nas zestawy prezentowe np. z kawą/herbatą albo domowe przetwory. 

Gwarantujemy szeroki wybór dań, miłą i szybką obsługę, ciepłą atmosferę oraz pełny, zadowolony brzuszek:)

Cafe Bistro Krym ul. Gdańska 47/49  ŁÓDŹ

















Zapraszamy!

Codziennie od 9.00 do 18.00 ( w niedziele zamknięte)



Polub naszą stronę na Facebooku, aby być na bieżąco: https://www.facebook.com/cafekrym/

niedziela, 25 lutego 2018

Jak rozdawać ulotki?

Może ktoś z Was miał już okazję wykonywać tę dorywczą pracę. Jest to chyba najłatwiejsza i najlepiej dostępna forma szybkiego zarobienia pieniędzy. Ja miałam już okazję kilkakrotnie to robić, stąd pomysł na ten post. Chciałam poruszyć pewną kwestię, ale też dać rady tym, którzy mają zamiar to robić albo robią teraz, lecz bezskutecznie.

Zacznę może od problemu jaki dostrzegłam podczas rozdawania ulotek. Podchodząc do ludzi zdarzało mi się wielokrotnie, że ktoś mnie omijał bez słowa, mierzył zimnym wzrokiem albo mówił ''nie dziękuję'' nawet nie spoglądając na ulotkę. Niektórzy faktycznie nie mieli jak jej ode mnie wziąć bo np. rozmawiali przez telefon, byli obładowani zakupami, bądź śpieszyli się na tramwaj. Jednak zachowanie niektórych bardzo, ale to bardzo mnie zdziwiło, a wręcz zaniepokoiło. I nie chodzi tu o to, że nie chcą wziąć ulotki, ale na to jak reagują na kontakt z drugą osobą. Ja odkąd zaczęłam tę dorywczą pracę ZAWSZE biorę ulotki od ludzi na ulicy. Nieważne czy jest to rzecz, która mnie kompletnie nie interesuje i zaraz to wyrzucę do śmietnika. Dla tej osoby, która stoi w jednym miejscu kilka godzin ważne jest, żeby to po prostu rozdać. Nikt nie sprawdzi czy osoby, które wzięły ulotkę przeczytały ją od deski do deski i powiesiły w złotej ramce nad łóżkiem:)

Naprawdę wiem jak to jest (szczególnie teraz jak jest zimno) jak chodzi się ulicami, albo co gorsza stoi np. na jakimś skrzyżowaniu i trzęsie się z zimna. Nawet jak pogoda dopisuje to naprawdę trzeba się czasami nieźle nachodzić i naprosić ludzi, żeby wzięli od ciebie kawałek papieru. Dlatego apeluję o to, żebyście brali od ludzi ulotki. Oni chcą zarobić, po prostu to rozdać i wrócić do domu. Ostatnio widziałam nawet, że ulotki nie rozdają tylko licealiści, studenci albo dzieciaki, ale starsze osoby. To przykre, że niektórzy zamiast po prostu wziąć to i schować do kieszeni, robią zniesmaczone miny, rzucają jakieś dziwne komentarze albo przyspieszają kroku udając, że nie widzą danej osoby. Czy naprawdę wzięcie ulotki wymaga tak ogromnego wysiłku? Wystarczy wziąć, włożyć do kieszeni i zapomnieć. Wiadomo, byłoby super chociaż zerknąć, bo czasami może to być zaproszenie na jakieś fajne wydarzenie albo promocja w Twoim ulubionym sklepie.

Co do samych rozdających ulotki przygotowałam kilka porad, które mam nadzieję, że pomogą i sprawią, że rozdawanie ulotek będzie czymś przyjemnym:)


1. Nie stój jak manekin

Często zdarzało mi się, że dostawałam ulotkę od kogoś bez żadnego słowa. Dodatkowo osoby takie często na twarzy mają wymalowane dosłownie NIC albo zmęczenie i niechęć (a to raczej nie zachęci innych). Stanie w miejscu i wyciąganie ręki to nie najlepsza opcja, ale rozumiem, że po kilku godzinach może i jedyna. Ja jednak przyjęłam taktykę uśmiechniętej, cholernie zadowolonej z tego co robię osoby. Do każdego podchodzę z bananem na twarzy, mówiąc ''Dzień dobry zapraszam''. Dzięki temu nawiązuje kontakt z potencjalnym klientem, który często na moje przywitanie zatrzymuje się i zaczyna rozmowę.

2. Dialog

Gdy już ktoś złapie nasz haczyk i zapyta się co jest na ulotce trzeba atakować. Przedstawcie pokrótce ofertę, wspomnijcie jak najszybciej o wszelkich korzyściach, promocjach, zniżkach itd. oraz opowiadajcie jak najwięcej o danej restauracji, sklepie, siłowni czy co tam reklamujecie, żeby wyjść wiarygodnie i przekonać przechodnia do odwiedzin.

3. Bądź sprytny

Jeśli ludzie widzą Cię już z kilometra jak z wyciągniętą ręką i błaganiem wypisanym na twarzy zbliżasz się w ich kierunku to... najprawdopodobniej uciekną. Udawaj, że zrobiłeś sobie mały spacer, a ulotkę wyciągnij w ostatniej chwili. Przechodzień nie będzie miał czasu na zastanowienie, więc po prostu ją weźmie, bo taki nasz ludzki odruch. Sprawdziłam i naprawdę działa:)

4. Zwróć uwagę na miejsca

Najwięcej ludzi kłębi się na przystankach, przy centrach handlowych i supermarketach. Dobrym miejscem na rozdawanie są też skrzyżowania. Nie biegaj po pustkowiach licząc na wielki tłum chętnych na ulotki ludzi. Dobrze też jest spróbować wsiąść do tramwaju lub autobusu szczególnie w godzinach szczytu.

5. Wchodź do sklepów

Nawet jeśli to konkurencja, inna restauracja, fryzjer czy przedszkole. Każdemu zaproponuj wizytę w reklamowanym przez siebie miejscu. Niektórzy pozwalają nawet zostawić u siebie kilkanaście sztuk. A wiadomo, że w piekarni, solarium czy szkole jest przemiał ludzi i na pewno ktoś się skusi:)


To tyle na dzisiaj. Piszcie w komentarzach co sądzicie!


follow me:

insta  patorka_

snap xxpatoraxx


niedziela, 11 lutego 2018

jeden dzień w roku czy 365 dni?

Za 3 dni Walentynki. Sklepy prześcigają się w ofertach na tańsze, lepsze, bardziej oryginalne walentynkowe prezenty. Pluszowe misie, czekoladki, naklejki, baloniki, opaski, bransoletki...
Mega urocze, ale większość tandeta, tandeta, tandeta.

Najładniejsze i naprawdę bardzo! ładne pomysły na miłosne prezenty znalazłam w Tigerze + Lidlu, który zaskoczył mnie w tym roku piękną koronkową bielizną i bukietami kwiatów.  Nie ukrywam, że od zawsze uwielbiałam przechadzać się i przeglądać półki z takimi pierdółkami, ale od jakiegoś czasu zaczęłam szukać czegoś naprawdę wyjątkowego. Większość z tych rzeczy jest zwyczajnie banalna - każdy z nas lubi coś innego, interesuje się czymś innym i myślę, że warto byłoby znaleźć dla naszej drugiej połówki pasujący do niej prezent...


...albo spędzić ten dzień po prostu razem. Kino, restauracja, spacer ♥  Mimo wszystko uważam, że te wszystkie ''gotowce'' w sklepach to miłe dodatki do tego dnia. Przede wszystkim zwracam się do Panów! - kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty. Ja osobiście uwielbiam, nie ma chyba lepszego prezentu (szczególną uwagę proszę zwrócić na czerwone róże) ten miły i stosunkowo niedrogi gest to bardzo dobry pomysł nie tylko na Walentynki:) Druga rzecz - pieczywo w kształcie serca (Lidl) jakbym dostałam takie kanapki  do szkoły od ukochanego to wowowowowo. Oryginalne, pomysłowe i przede wszystkim do zjedzenia! Kolejną rzeczą, która przykuła moją uwagę były zestawy sushi w kształcie serca (Lidl, Biedronka) urocze, pyszne, można podrzucić ukochanej osobie na lunch, bądź zjeść razem na kolację, oglądając jakiś film. I ostatnia najbardziej uniwersalna rzecz... kartka walentynkowa. Stary zwyczaj, który mam nadzieję nigdy nie wyjdzie z mody, bo jest piękny i w prosty sposób ułatwia wyrażenie naszych uczuć. Możecie zrobić ją sami, kupić gotową, ale najważniejsze, żeby napisać w środku szczere, piękne wyznanie.


Tematem tego posta było jednak coś innego, na co ostatnio nie tylko ja zwracam uwagę. Bo jak często się mówi powinniśmy się kochać cały rok, a nie tylko od święta. Obchodźmy hucznie i tak jak chcemy każde święto, ale nie zapominajmy o bliskich, rodzinie i przyjaciołach na co dzień. Czasami warto zrobić komuś prezent ot tak, bez okazji. Jeśli kogoś naprawdę kochamy, będziemy mu to pokazywać codziennie. Dlatego nie czekajmy tylko na Walentynki, urodziny czy Święta Bożego Narodzenia, żeby spędzić z kimś wspólnie czas, iść do restauracji czy zrobić prezent. Zróbmy niespodziankę i powiedzmy, że powodem prezentu jest nasza miłość:)

Zostało mało czasu, więc jeśli jesteście w związku albo szykujecie się na wyznanie komuś swojej miłości - biegnijcie(sic!) na zakupy i dzwońcie do kin/restauracji robić rezerwacje. 

Dla singli polecam sprawić sobie walentynkowe mega rollo (kebab jest zawsze dobry, niezależnie od święta) albo wyruszyć na łowy w poszukiwaniu drugiej połówki.

Pamiętajcie, żeby nie dać się zwariować, cieszyć się tym dniem, świętować, ale nie wydawać 10101010101010011 zł na misie pysie i inne baloniki. Wybrać coś wyjątkowego, bo liczy się gest!

W komentarzach napiszcie, jak Wy spędzacie Walentynki i jakie macie pomysły na prezenty:)



follow me:

snap   xxpatoraxx

insta patorka_

wtorek, 30 stycznia 2018

10 zasad szczęśliwego związku

Ze względu na to, że zbliżają się Walentynki postanowiłam zgłębić temat i omówić miłość na różne sposoby. Nie jestem wstanie napisać w jakiej to będzie w formie i czego będziecie się mogli spodziewać. W zależności od tego ile będę miała czasu, pomysłów i możliwości- tyle będzie spontanicznych wpisów o miłości. 

rym żeński dokładny yeeeah^

Uwielbiam stan zakochania, uwielbiam być w związku, więc wręcz przyjemnością będzie mi się o tym pisało. Jestem też otwarta na Wasze propozycje i sugestie, które koniecznie zostawcie w komentarzach. Jaki temat z zakresu miłości by Was interesował? Co warto byłoby poruszyć?

Postanowiłam zacząć od 10 zasad szczęśliwego związku-może banalnych, a może nieoczywistych, które Was zaskoczą. Z każdego poprzedniego związku wyniosłam coś nowego, czegoś się nauczyłam. Nie żałuję żadnego, bo powiem, że zdobyłam jakieś doświadczenie, wiem już co robić, a czego nie. Wiadomo, że nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy, ale dzięki tym poprzednim związkom rozwinęłam się, dojrzałam i z każdym staram się postępować mądrzej i lepiej.

Wysnuwając wnioski doszłam do kilku bardzo ważnych i najczęściej popełnianych błędów. Niektóre są głównie związane ze stereotypami np. że to chłopak powinien się pierwszy odezwać po kłótni, że to chłopak powinien organizować Wam czas, wyjścia itd. albo, żeby lepiej nie mówić, że coś nam nie pasuje bądź jesteśmy zazdrosne, bo wyjdzie, że histeryzujemy. Przemyślawszy to wszystko postaram się to ułożyć w tych 10 najważniejszych zasad, bądź w kolejnym poście zrobić to w formie czego w związku NIE robić.

Przypominam, że nie jestem ekspertem, nie skończyłam studiów z tego zakresu i mam dopiero 16 lat-ale wciąż prawo głosu i możliwość wypowiedzenia się na każdy temat:)

1. Rozmowa

Wcześniej jeśli coś mi nie pasowało, byłam zła, niezadowolona, bądź z jakiegoś powodu smutna dusiłam to w sobie albo zwyczajnie strzelałam kobiecego focha. Mój chłopak nie miał pojęcia o co chodzi, czemu tak się zachowuje i (o dziwo!) niczego się sam nie domyślił... oczywiście żartuje, bo chodzi mi właśnie o to, że rzadko kiedy facet sam się szybciutko domyśli co nas gryzie ( nie ubliżając nikomu). Ale nawet nie chodzi mi o nas-babeczki-ale też o chłopaków, którzy również powinni mówić otwarcie co leży im na wątrobie. Dzięki temu łatwiej będzie się dogadać, coś ustalić i pogodzić. Nieodzywanie się do siebie, obrażanie i ciągłe kłótnie o nic, nie pomogą. Aktualnie za każdym razem kiedy czuje, że coś jest nie tak-mówię o tym szczerze, otwarcie OD RAZU. Nie czekam, aż mój facet się domyśli i wyczyta z mojej skwaszonej miny o co mi chodzi. To ważne, żeby umieć ze sobą rozmawiać i się komunikować. I nie chodzi tylko o rozwiązywanie problemów czy wyjaśnienie pewnych spraw, ale też rozmowy na co dzień. Trzeba się słuchać, skupiać na tym co druga osoba mówi i umieć rozmawiać. Kolejnym problemem może być np. brak tematów do rozmów. Nie idzie o brak wspólnych pasji, bo przecież możecie się wzajemnie wprowadzić w swoje hobby, co zdecydowanie może zainteresować Waszą połówkę. Ale bardziej o to, że rozmowa polega na odbijaniu tzw. piłeczki. Nie może być tak, że Wasz partner opowiada Wam cały swój dzień, gdzie był, co robił, opowiada o ostatnim filmie jaki widział, a Wy tylko przytakujecie i zdawkowo odpowiadacie AHA, FAJNIE, NO NO, TO SUPER. Jeśli jedna osoba powiedziała coś ciekawego to teraz Wasza kolej:) Twój chłopak opowiedział Ci o najnowszej grze, w którą grał? Ty mu opowiedz o nowym rozświetlaczu, który sobie kupiłaś. I proszę się teraz nie śmiać, bo dzięki takim rozmowom Ty będziesz wiedziała, jakie gry lubi i co możesz mu kupić na Dzień Mężczyzn, a on będzie wiedział jaki rozświetlacz kupić Ci na Święta. Trzeba otwierać się przed tą drugą osobą, wyjść ze strefy komfortu. Mówić o swoich uczuciach, problemach, przemyśleniach, marzeniach. Nie będziecie sobą zafascynowani jeśli każda Wasza rozmowa będzie polegała na szczegółowym opisie soboty i pysznych pierogach, które tego dnia zjedliście. Wasza druga połówka to osoba, której powinniście być wstanie mówić wszystko (co nie oznacza, że macie wywalać dosłownie W S Z Y S T K O  na wierzch i opowiadać o swoich najmroczniejszych sekretach), bo ważne jest, żeby mieć jakieś swoje drobne sekrety i rzeczy, o których po prostu nie gada się z nikim. Nie mniej jednak rozmawiajcie, rozmawiajcie i jeszcze raz rozmawiajcie!

2. Odpoczynek

Od zawsze przerażały mnie pary, które widziały się w szkole (a jeszcze gorzej jak były w jednej klasie czytaj w jednej ławce na każdej lekcji), potem spotykały się po szkole, po po szkole, w weekendy i w sumie... 24 godziny na dobę. Na snapie czy insta wspólne śniadanie, obiad, kolacja. Dzień w dzień. Wspólny Sylwester, impreza, ferie, weekend, kolejny weekend, kolejna impreza, kolejna noc RAZEM, RAZEM, RAZEM. A gdzie jakiś odpoczynek? Jakiś czas, żeby za sobą zatęsknić? Jacyś znajomi, przyjaciele, coś ten...? Nie wyobrażam sobie chodzić z moim chłopakiem za rączkę całymi dniami, bo po tygodniu zagryźlibyśmy się na śmierć. Ile można??? Bardzo, ale to bardzo ważne jest, żeby każde z Was miało czas TYLKO dla siebie bądź siebie i swoich przyjaciół/znajomych/rodziny. Babski wieczór vs męski wieczór, kumple vs koleżanki, zakupy z psiapsiółą vs piwo z kumplem. Bardzo ważna część naszego życia, oderwanie się od rzeczywistości, relaks i czas W O L N Y. Nie można wisieć sobie na szyi non stop, a potem dziwić się, że nie macie już o czym gadać. Tak samo ciągłe pisanie. a co tam, a siku robie, o fajnie, a u ciebie, no pije herbate, kocham cie, ja ciebie tez - wow super, naprawdę wartościowa, budująca związek rozmowa. Ja popełniając kiedyś ten błąd, martwiłam się, że jeśli chłopak do mnie nie pisze co minute, że jestem piękna i mnie kocha to znaczy, że COŚ SIĘ DZIEJE. Teraz też chętnie piszę ze swoim chłopakiem, ale częściej zdarza się zdzwonić i poopowiadać sobie różne rzeczy, posłuchać swoich głosów. Jeśli rozmowa się już nie klei to wiem, że koniec i każdy zajmuje się swoimi sprawami. Swoje obgadaliśmy, pośmialiśmy się-wystarczy. Najlepiej jest właśnie organizować sobie różnorodnie i bogato czas, bo często  z nudów sięgamy po ten cholerny telefon i ''co taaaaaam skarbie?''
Nie zapominajcie będąc w związku o innych ważnych dla siebie osobach i z nimi też spędzajcie czas. Co nie znaczy, że spędzanie wspólnego czasu z drugą połówką nie jest ważne. Często, ale nie za często:)

3. Wsparcie

Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Szczególnie TE DNI, kiedy my kobitki umieramy w łóżku, w połowie zalane łzami, a w połowie krwią. Znowu z dystansem i prześmiewczo, ale chodzi mi o to, żeby być ze sobą na dobre i na złe. Związek to nie tylko chodzenie za rączkę, przytulanki, randeczki i cud, miód, malina(jak przez długi okres czasu myślałam), ale też kłótnie, kompromisy, zazdrość, problemy etc. Bardzo, ale to bardzo ważne jest, żeby w takich chwilach się wspierać. Kiedy nasza druga połówka jest chora, coś jej ostatnio nie wychodzi, ma problemy w szkole/na studiach/w pracy, ktoś bliski jej zmarł-przeszłam z takich mniejszych problemów do większych, żeby pokazać, że może być różnie, ale to wsparcie MUSI być. Nie będziecie się już kochać jak druga osoba będzie miała wysypkę na pół twarzy? Jak ktoś z rodziców straci pracę i będzie musiał zacisnąć pasa i nie będzie miał już pieniędzy na prezenciki i fundowanie kina? Jak przez wypadek będzie chodził o kulach albo jeździł na wózku? Nie zawsze jest idealnie, coś zawsze może się stać, ale oczywiście nie musi. Ważne jest, żeby w jakichkolwiek trudnych dla nas chwilach wspierać się wzajemnie. Trzymać kciuki za drugą osobę, cieszyć się z jej sukcesów, pomagać. Uspokajać przed trudnym egzaminem, pomóc się uczyć,przytulić,  wesprzeć pieniężnie, zaprosić na obiad, przyjść na mecz, występ czy przedstawienie, które jest tak ważne dla Waszej ukochanej osoby. Forma wsparcia jest przeróżna, ale najważniejsze, że po prostu BYĆ.

4. Akceptacja

Każdy z nas ma jakieś wady. Nie tylko w wyglądzie, ale też w zachowaniu/charakterze. Ważne jest, żeby w 100% kochać i akceptować drugą osobę. Byłoby mi przykro gdyby mój chłopak nie akceptował mojego małego biustu albo głośnego śmiechu. Wiadomo, że niektóre cechy charakteru czy zachowania są czasami nie do wytrzymania, dlatego wtedy trzeba starać się nad tą cechą pracować, żeby nie sprawiać drugiej osobie przykrości. Można też poprawić swój wygląd, żeby podobać się swojemu partnerowi, ale najważniejsze jest to, żebyśmy się podobali sobie. Nigdy nie powiększyłabym piersi dla swojego chłopaka, ale chętnie pomaluje się tak jak najbardziej lubi. Nie wszczepię sobie implantów tyłka, ale mogę porobić trochę przysiadów albo podkreślić pupę obcisłymi spodniami. Wystarczy naprawdę niewiele, żeby podobać się drugiej osobie, ale na pewno nie możemy się specjalnie dla niej zmieniać albo z czegoś zrezygnować. Albo ktoś kocha mnie z moimi rudymi włosami, piegami, małym biustem i niewysportowanym ciałem albo nara. Nie będę farbować włosów, maskować piegów czy katować się dietami i siłownią, żeby być ?idealna?. Ubieram się tak jak ja chcę i lubię, ale jeśli wiem, że mój chłopak kocha szarości to chętnie założę dla niego na randkę szarą sukienkę:) Poza tym akceptuje jego, jego decyzje, pasje, wygląd, zachowania, przyzwyczajenia i tok myślenia. Wybrałam go na swojego partnera i nie wolno mi kazać mu się zmieniać. Oczywiście drobne uwagi czy rady są wręcz wskazane, ale bez przesady.

5. Randki

Wcześniej bałam się próbować nowych rzeczy, wstydziłam się iść z chłopakiem na ściankę wspinaczkową czy basen, bo wmawiałam sobie, że to nie dla mnie, nie będzie fajnie itd. Teraz żałuję, bo wiem, że wspólne próbowanie czegoś innego sprawia wiele frajdy. Staram się, żeby każda randka była inna, wyjątkowa. Ciągłe chodzenie do kina czy do kawiarni, nie sprawi, że w Waszym związku ciągle będzie płonąć ogień. Warto się przełamać i przyjąć innowacyjną propozycję drugiej osoby. Może tym razem zamiast na ciacho pójdziecie do parku trampolin albo na pchli targ?


6. Niespodzianki

Przełamanie rutyny i szarej rzeczywistości sprawi, że związek będzie naprawdę udany. Prezent bez okazji? Spontaniczne wyjście? Poczekanie na chłopaka po lekcjach? A może słodki sms na dzień dobry? Tak niewiele potrzeba, żeby sprawić szczęście ukochanej osobie. Panowie! Tu do Was ogromna prośba. Nie musicie podjeżdżać limuzyną i kupować najdroższe szampany. Przyjdźcie do swojej dziewczyny z kwiatkiem, powiedźcie jej, że pięknie wygląda i po prostu ją przytulcie. Wystarczy? Wystarczy:) 

7. Lenistwo

Nie musicie ciągle gdzieś wychodzić, imprezować a na spotkaniach rozmawiać tak jakbyście się mieli zobaczyć ostatni raz. Zróbcie sobie raz na jakiś czas dzień lenistwa i po prostu poleżcie razem na łóżku, przytulając się i wsłuchując w swoje oddechy. Wspólna drzemka, bardzo zbliża i jest niesamowicie przyjemna:) 

8. Tylko we dwoje

Niech chociaż jeden dzień w miesiącu będzie TYLKO dla was. Caluteńki dzień, spędzony wspólnie. Może to być miesięcznica (nie ma to żadnego związku z polityką), a może to być po prostu jakiś wolniejszy, spokojniejszy dzień.Wspólny posiłek, zakupy, kino, a może jakaś spontaniczna wycieczka? Warunek jest jeden-nie siedzimy na telefonach, najlepiej w ogóle tego dnia ich nie dotykamy plus poświęcamy CAŁY dzień naszej ukochanej osobie, nie umawiając się tego dnia na godzinkę z kolegą/koleżanką.

9. Szczerość i zaufanie

Musiało się pojawić, bo jest bardzo ważne. Dodałabym jeszcze wyrozumiałość tak dla sprostowania i pewności. Jeśli się kochamy to sobie ufamy i jesteśmy wobec siebie szczerzy-proszę sobie to wbić do głowy! Ja ufam mojemu chłopakowi, który idzie na imprezę i nie dzwonię do niego co minutę, a on ufa mi kiedy spędzam dzień z najlepszym przyjacielem. Ja ufam mu, że zostawi mój sekret tylko dla siebie ( i vice versa). Mówię mu szczerze, że źle w czymś wygląda, że nie podoba mi się jego zachowanie albo, że nie mam na coś ochoty- i znów VICE VERSA. Okłamywanie się, duszenie w sobie jakichś niesnasek  i robienie scen zazdrości nie ma zbytnio sensu. Patrz punkt 1, czyli wszystko rozwiąże szczera rozmowa:)

10. Porządanie

Musimy się sobie podobać, bo raczej ciężko byłoby mi być w związku z kimś kto by nie sprawiał, że moje hormony wariują. Bardzo ważne w związku są czułości, miłe komplementy, maślane oczy, które dostrzegają piękno drugiej osoby i oczywiście seks. Sprawianie przyjemności drugiej osobie i nawzajem. Nawet dotyk dłoni drugiej osoby, powinien wzbudzać w Was ogromne szczęście i miłość. Jeśli nie... to coś jest nie tak. Pamiętajcie, żeby się przytulać i całować ile wlezie, bo nie ma niczego przyjemniejszego! Oczywiście, nie muszą tego widzieć wszyscy ludzie na ulicy dlatego warto pamiętać o prywatności, nie mniej jednak samo trzymanie za rękę bądź objęcie to już ogromna czułość i coś bardzo przyjemnego:)


Tak więc mam nadzieję, że rozwiałam czyjeś wątpliwości, pomogłam albo po prostu kogoś z Was rozbawiłam:)

Zakochujcie się, kochajcie (oczywiście wszystko z głową) i dbajcie o swoje drugie połówki. 
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie, na wszystko odpowiadam (oprócz pytań czemu jestem taka brzydka albo dlaczego wysyłam wszystkim nudesy, bo to chyba oczywiste). 


ps konkurs na 50 tysięcy jest w trakcie przygotowań... nie mniej jednak czekam na Waszą większą aktywność, bo bez tego nie ma sensu wyszukiwać super nagród, które moglibyście wygrać:)

Całuje Was mocno



RudaOptymistkaa



follow me:

snap xxpatoraxx

insta patorka_    <--- nowe zdjęcie wleciało



(znalazłam w grafice google, bo bardzo zabawne)

czwartek, 11 stycznia 2018

friendship goals

Większość ludzi uważa, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Że w końcu i tak któraś ze stron się zakocha. Że to niemożliwe, żeby przeciwne płci będąc ze sobą tak blisko nie odczuwały pociągu seksualnego. Dużo osób narzeka też, że taka przyjaźń trwa krótko - dopóki jedna ze stron nie znajdzie sobie partnera/partnerki. 

W dzisiejszym poście chciałabym rozwiać wszelkie wątpliwości i poruszyć ten jakże często poruszany temat.

Odkąd pamiętam wolałam przyjaźnić się z chłopakami ( co wcale nie znaczy, że nie mam cudownych przyjaciółek). Właściwie nigdy nie bywali zazdrośni, szybko szykowali się do wyjścia, byli bezproblemowi, punktualni, dawali w większości dobre rady i opowiadali mi o życiu z męskiego punktu widzenia ( już na początku zaznaczę, żeby czytać ten post z lekkim dystansem). Co więcej kolejną zaletą przyjaźni z chłopakami była nauka gry w piłkę nożną, umiejętność posługiwania się Xboxem i szeroko pojęta wiedza na temat najnowszych gier, wyników meczu czy ''dobrych nutek'' z zakresu polskiego rapu.

Moim pierwszym i najważniejszym przyjacielem płci męskiej był i wciąż jest Kuba, który dosyć często pojawią się tutaj na blogu. Śmiem twierdzić, że nie ma drugiej takiej osoby, która znałaby mnie tak dobrze jak właśnie on.

A we wrześniu 2017 pojawił się ktoś nowy. Nowa szkoła, pierwsze licealne dni. Wyszukiwałam wzrokiem przyszłych kandydatów na chłopaka, przyjaciółkę, koleżankę, kolegę, przyjaciela, znajomą, znajomego...i nagle z ziemi wyrósł ON. Wysoki jak diabli, z uśmiechem na długość całego korytarza z pytaniem czy usiądę z nim w ławce. Bez namysłu odpowiedziałam, że tak bardzo chętnie i w ten sposób zaczęła się nasza przyjaźń...

Janek ( bo tak ta śmieszna, wysoka istotka ma na imię) to przebrzydle inteligentny i zdolny chłopak. Zawsze przygotowany, nauczony ( nawet jak się zapomniał nauczyć to jego inteligencja w zupełności wystarczała, żeby napisać sprawdzian na 5), świetnie zorganizowany i co najważniejsze - uśmiech nigdy nie schodził i nie schodzi mu z twarzy. Szeroki wachlarz zainteresowań zaczynając od podróży, Azji, języków... a kończąc na zdjęciach i rysowaniu. Umiejący chiński i inny krzaczkowaty, amatorski miłośnik mangi, jengi i wszystkiego co brzmi jak chińska vegeta.

Zawsze gotowy pomóc mi i wszystkim dookoła, solidny, pracowity, z dystansem do siebie i świata. 
Ambitny, wyznaczający sobie nowe cele, nigdy się nie poddaje. 
Poczucie humoru i podręczna wyszukiwarka memów, która zawsze poprawia mi nastrój.

Poznacie go po dwóch na pozór różnych od siebie skarpetkach i ogromnym swetrze, uszytym przez jego mamę.

Oto Janko Odyniec!




Bardzo cenię Janka za to, że jest zawsze gotowy mi pomóc nieważne czy chodzi o wytłumaczenie matematyki czy problemy sercowe. Zawsze wysłucha, doradzi, przytuli. Jest mega kochaną i ciepłą osobą.


Przy nim zawsze jestem uśmiechnięta, mamy bardzo podobne poczucie humoru, często razem śmiejemy się z tych samych rzeczy.







Naszą przyjaźń bardzo wzmocnił moment, w którym obydwoje zaczęliśmy być w związku. Ani mój chłopak, ani dziewczyna Janka nie są zazdrośni. Wręcz przeciwnie! Często widzę mojego chłopaka rozmawiającego z Jankiem, a ja bardzo lubię spędzać czas z partnerką Jasia. Dzięki temu między innymi wiem, że to prawdziwa damsko-męska przyjaźń.



Co więcej okazało się, że najlepszy przyjaciel Janka to mój kolega z gimnazjum:)
Dzięki temu często spędzamy czas we trójkę - razem gotując albo chodząc na łyżwy.




Chodząc z Jasiem do klasy mam pewność, że każdy dzień w szkole będzie przyjemny. Wspólne zjadanie sobie śniadań ( nawet nie wiecie jak często podjadam z jego pojemnika), pomaganie sobie na testach i zbijanie bąków na przerwach.






CIEKAWOSTKA! Jan to fryzjer amator. Na zdjęciach możecie podziwiać zrobioną przez niego fryzurę. Jego zgrabne paluszki tworzą piękne fryzury nie tylko na mojej głowie, ale też na głowach dziewczyn z całej klasy.




Chciałam, żebyście oglądając te zdjęcia zobaczyli naszą relację. Że podchodzimy do niej z ogromnym dystansem, wygłupiamy się, śmiejemy, ale jednocześnie jesteśmy ze sobą bardzo blisko i się wspieramy.








Pomimo ogromu plotek na nasz temat poczynając od tego, że byliśmy, jesteśmy bądź będziemy razem... wiem, że Jasio to mój najprawdziwszy, najukochańszy przyjaciel. Pomimo tego, że znamy się stosunkowo krótko( ... hmm w sumie niedługo zleci pół roku) wiem, że jest on dla mnie bardzo ważną osobą... i że może to być przyjaźń na lata, a nawet wieki:)


Podzielcie się w komentarzach co sądzicie na ten temat, czy Wy też macie przyjaciół płci przeciwnej i jaki jest Wasz stosunek do takich przyjaźni?

Pozdrawiam cieplutko!



FOLLOW ME:

insta   patorka_

snapchat  xxpatoraxx



a już niedługo pierwsze informacje o konkursie...